Amatorzy...

z Bobrownik okazali się zespołem lepszym. Multicolores przystępowali do spotkania z nadzieją wywalczenia kolejnych trzech punktów. Gdyby tak się stało, to dzisiaj Tęcza zasiadałaby wygodnie w fotelu lidera. Niestety nasi zawodnicy musieli po raz trzeci w tej rundzie przełknąć gorycz porażki. Bez wątpienia atutami gospodarzy było małe boisko, ale także bardzo dobre warunki fizyczne. Krótkie przyszkolne boisko dosłownie i w przenośni nie pozwoliło gościom rozwinąć skrzydeł. Amator grał prostą, ale skuteczną piłkę. Wszelkie zagrożenia ze strony przeciwnika były kończone dalekim wybiciem lub faulem. Doskonale obroną dyrygował doświadczony Adam Pojnar.

Można było odnieść wrażenie, że ekipa z Bobrownik przeanalizowała dotychczasową grę wicelidera i przygotowała dobrą gardę. Tęcza miotała się, ale w pierwszej połowie biła głową w mur. Ataki były wyprowadzane bez pomysłu, gra flankami kończyła się na rosłych obrońcach. Kłopoty tęczowych zaczynały się już w momencie wyprowadzania piłki z własnej połowy. Przewaga gospodarzy widoczna była szczególnie w środkowej strefie boiska. Nasi piłkarze "nie czuli" boiska, a dodatkowo zniknęły ich dwa podstawowe atuty - kombinacyjna gra skrzydłami i zabójczo skuteczne stałe fragmenty. W 14 min. rzut wolny dla Amatora, piłka zostaje dośrodkowana w pole karne, a bramkarz Dariusz Buła próbując wypiąstkować ją nie trafia. W efekcie bramkę dającą prowadzenie zdobywa Roman Rechun. To zaskoczyło naszych piłkarzy i wywołało sportową złość. Multicolores w swoich poczynaniach zbyt mocno kierowali się "chciejstwem". Było to widoczne, zwłaszcza po strzeleniu bramki kontaktowej. Ambicja owszem, ale w takich momentach ważne jest opanowanie i cierpliwe budowanie ataków.
W 36 min. Amator dorzucił drugie trafienie. Mateusz Domański stojąc tyłem do bramki otrzymał piłkę na dwudziestym metrze i mimo, że miał za sobą obrońcę zdołał obrócić się i pięknym strzałem z woleja przelobować interweniującego Bułę. Gol "stadiony świata" przy którym nasz goalkiper był bezsilny. Gospodarze wygrywający 2:0 schodzili na przerwę zadowoleni. Jeszcze w przerwie trener Maciej Kulikowski dokonał zmian wprowadzając w miejsce Kamila Markiewicz Marcina Pieca, a Bułę zastąpił Łukasz Kandulski. Tęcza rzuciła się do ataków. Dobre sytuacje do strzelenia bramki mieli Bartek Kucks i Marcin Piec. Po godzinie wreszcie się udało. Patryk Szcześniak dograł w pole karne, a Piec ekwilibrystycznie z wysokości murawy strzelił główką. Kibice gości zaczęli mieć nadzieję na doprowadzenie chociaż do remisu. Jednak nadzieje okazały się płonne, obraz gry nie uległ diametralnej zmianie. Tęcza coraz bardziej się odsłaniała, rzucając wszystko na szalę, a zespół z Bobrownik groźnie kontratakował i konsekwentnie rozbijał wszystkie ataki przeciwnika. W 87 min. jedna z takich kontr przy katastrofalnej postawie defensywy przyniosła gospodarzom trzecią bramkę. Czystą pozycję i strzał w długi róg wykorzystał Tomasz Rozynek. Kandul mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem. Amator Bobrowniki - Tęcza Krosno Odrzańskie 3:1. W pełni zasłużona wygrana Amatora. Tęcza rozegrała chyba jedno z najsłabszych spotkań w tej rundzie. 
Swój mecz z groźnymi Czarnymi Żagań przegrała Carina Gubin (0:2). Dzięki temu utrzymał się tylko jeden punkt przewagi. Swoje straty zniwelowała grupa pościgowa - Promień Żary wygrał ze Zrywem Rzeczyca, a Błękitni Ołobok pokonali Piasta Iłowa. Pierwszą piątkę zespołów dzieli zaledwie pięć punktów. Wiosna zapowiada się niezwykle emocjonująco. Z pewnością minusem dla naszego zespołu będzie fakt, że aż 9 meczów rozegra na wyjeździe, a tylko 6 w charakterze gospodarza. Należy bezwzględnie poprawić skuteczność gry na terenie przeciwnika, zwłaszcza, że będą to ciężkie mecze z całą grupą pościgową - m.in. z Promieniem Żary, Czarnymi Żagań, Piastem Iłowa, Błękitnymi Ołobok, Piastem Czerwieńsk. Margines błędu jest dramatycznie niewielki. Każda porażka z którymś z tych teamów sprawi, że Carina będzie "odjeżdżać", a kolejni rywale po plecach multicolores będą wdrapywać się nad nich. Należy solidnie przepracować zimę. W przedostatniej kolejce Tęcza Krosno zagra u siebie z ostatnim GKS-em Siedlisko. Bilans "gieksy" na wyjazdach - 6 meczów, 6 porażek (bramki 4:27). Siedlisko w lidze jeszcze nie wygrało, a trzy punkty to zasługa trzech remisów (w tym jednego "arcyciekawego" 1:1 z Cariną). Inny wynik niż wygrana Tęczy będzie porażką. Jednak nasi piłkarze muszą zachować chłodną głowę i nie grać "na wariata", a spokojnie i cierpliwie atakować. Carina Gubin jedzie na mecz z "pogromcą" Tęczy - Zorzą Ochla. Powtórka ekipy z Ochli mile widziana :)
Za dwa tygodnie multicolores w ostatnim meczu rundy jesiennej zmierzą się z Cariną Gubin. Mecz z uwagi na remont obiektu w Gubinie odbędzie się w Bobrowicach.

W A klasie El clasico, czyli gminne derby. Pogoń Wężyska podejmowała Czarnych Czarnowo. Węże broniły hetmańskiej buławy, ale robiły to skutecznie tylko w pierwszej połowie. Objęli prowadzenie w 19 min. po rzucie karnym egzekwowanym przez samego poszkodowanego - Macieja Żarskiego. W 37 min. do bramki Czarnych trafił Andrzej Pasterniak. Gospodarze, jak się wydawało do przerwy bezpiecznie prowadzili. Jednak w drugiej połowie Pogoń stanęła. Za to w Czarnych wstąpił czarci duch. Widać w szatni schwarzteamu padło więcej męskich słów... . W 46 min. bramkę kontaktową zdobył Krystian Borodo. Wyrównanie i ostatecznie trzy punkty dla gości przypieczętował super snajper Grzegorz Nadzieja. To jego 13 i 14 trafienie w rundzie jesiennej. Nadzieja ma tylko trzy gole mniej od lidera klasyfikacji strzelców Dariusza Iwaśkowa z Alfy Jaromirowice. Czarni odzyskali więc na zimowe leża hetmańską buławę w Gminie Krosno Odrzańskie i nie powiedzieli jeszcze zapewne ostatniego słowa. Trzeci z naszych A klasowych zespołów - Tramp Osiecznica przegrał ze Stalą Jasień 0:1. Jednak wielkie brawa za ambicję i wolę walki. Porażka nie może cieszyć, ale zarówno zaangażowanie piłkarzy Ośki, jak i minimalna przegrana daje nadzieję, że wiosną Karpie się przebudzą. Goście od 85 min. po drugiej żółtej i w rezultacie czerwonej kartce dla Michała Tworzydło grali w osłabieniu. Bardzo dobrze zaprezentował się bramkarz Adrian Ścisły, który obronił rzut karny. Tramp ma jeszcze do rozegrania przełożony mecz pierwszej kolejki z Błękitnymi Zabłocie (19 listopada). Błękitni u siebie mają bilans 4 wygranych i 2 przegranych. Jeżeli Ośka pokaże ząb, to kto wie, może na koncie pojawi się pierwszy punkt. Mamy nadzieję, że tak się stanie.
Już za tydzień ostatnia kolejka A klasy. Pogoń Wężyska jedzie na mecz z Hamarem Górzyn. Oba zespoły mają po 18 punktów. Ewentualne zwycięstwo dałoby Pogoni miejsce na pudle - trzecie. Będzie trudno, bo w ubiegłym sezonie Hamar rozgromił węże aż 8:2 i gra bardzo solidnie na własnym obiekcie - 4 zwycięstwa i porażka. Do walki o ligowe szczyty włączyli się niespodziewanie Czarni. Zagrają ze Stalą Jasień. Jest Nadzieja i nadzieja na dobry rezultat, zwłaszcza, że Stal męczyła się z Trampem Osiecznica skromnie tylko wygrywając. Jednak należy pamiętać, że ekipa z Jasienia bardzo dobrze radzi sobie na wyjazdach - 2 wygrane, 3 remisy, bez porażki. Schwarzteam wygrywając może przerwać tę passę, pomóc sobie i Pogoni. 
Wreszcie fatalną passę przerwał Spartak Budachów. W czterech ostatnich meczach wywalczył zaledwie jedno oczko. Tym razem ograł trzeci Klon Babimost 4:2. Do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis. Pierwszą bramkę autorstwa Tomasza Pieszczyńskiego kibice ujrzeli tuż po przerwie w 47 min. Kolejne dwa trafienia zaliczyli: Mateusz Lipiński (61 min.) i Adrian Gołębowski (77 min.). Klon odpowiedział trafieniem Pawła Lechela w 83 min. Cztery minuty później odpowiedział Tomasz Pieszczyński. Wynik ostatecznie ustanowił Patryk Przygocki z Babimostu w doliczonym czasie gry (92 min.). Cieszy styl i bezcenne trzy punkty Spartaka. Bez wątpienia budachowianom nie służy gra w soboty gdy trener nie może skorzystać ze wszystkich zawodników. "Ale za to niedziela, ale za to niedziela... ♪". W ostatniej kolejce Spartak zagra na wyjeździe z dziesiątą Iskrą Łagów. Zarówno goście na wyjazdach, jak i gospodarze u siebie mają taki sam bilans spotkań - 2-2-2. Czyżby zapowiadał się remis?

W B klasie bez niespodzianek. Kruszywo Raduszec Stary "planowo" pokonało Żenisz Żenichów 2:0. Do bramki trafiali Kacper Rzęsa i Kamil Chmura. Plan został więc wykonany zgodnie ze stachanowską normą. Ostatnia kolejka to prawdziwy szlagier. Wicelider, drużyna kruchych zagra na wyjeździe z liderem - Fadomem Nowogród Bobrzański. Obie ekipy dzielą dwa punkty. Fadom to silny rywal. W jedenastu meczach dziewięć razy wygrywał i tylko dwukrotnie remisował. Dwa remisy odnotował właśnie u siebie (z Polesiem Białków 1:1 i Cariną II Gubin 2:2). Potrafi także dokonać pogromu, więc trzeba zadbać przede wszystkim o defensywę. Gospodarze są niezwykle bramkostrzelni i doskonale strzegą dostępu do własnej bramki - bilans bramek 55:9 (Kruszywo 33:18). Zwycięzca zajmie fotel lidera na czas ligowej przerwy. Odra Radnica po zwycięstwie z Solarisem przegrała z Naftą Rybaki 2:5 (mecz rozgrywany był w Osiecznicy). Nafta objęła prowadzenie w 19 min., ale Odra odpowiedziała w 28 min. po trafieniu Kacpra Lipińskiego. Jednak później cztery bramki zdobyli nafciarze. W 82 min. drugą bramkę do swojego i drużyny konta dopisał Kacper Lipiński. Nafta - Odra 5:2. W ostatniej kolejce zmierzą się dwaj outsiderzy B klasy - Odra Rąpice podejmować będzie swoją imienniczkę z Radnicy. To także mecz ważny na "dolnym szczycie". Rąpice jeszcze nie zdobyły punktu i oby tak zostało.

Przed nami końcówka sezonu. Trzeba ścisnąć to i owo, zacisnąć zęby i pięści, i ofiarnie przystąpić do walki o ligowe punkty, które wiosną mogą sprawić, że na twarzach kibiców znowu zagości radość. Powodzenia!