Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów dostępnych na stronach serwisu www.wszystkoociasteczkach.pl.

Zrozumiałem

Setka. Na zdrowie.

W sobotę piłkarze Tęczy Krosno Odrzańskie zmierzyli się na wyjeździe z czerwoną latarnią klasy okręgowej - GKS Siedlisko. Różnica punktów i przestrzeń w tabeli pomiędzy pierwszą i ostatnią drużyną są tak duże, że wydawało się iż mecz będzie spacerkiem dla świeżo upieczonego czwartoligowca. Mimo, iż jesienią krośnianie dokonali na rywalach gwałtu w biały dzień - 11:0, to w Siedlisku nie zdołali powtórzyć tego wyczynu. Strzelili co prawda pięć bramek, ale rywale zdołali odpowiedzieć dwoma trafieniami. Po raz kolejny okazało się, że na własnym terenie niemal każde spotkanie wieńczą zdobyczami bramkowymi.

Zaczęło się sensacyjnie, bo już w 11 min. GKS po golu Dariusza Kuli wyszedł na prowadzenie. To z pewnością nieco zaskoczyło graczy lidera. Zapewne gospodarze chcieliby, aby w tym momencie sędzia zakończył spotkanie. To jednak jak się później okazało nie była jedyna bramka w tym meczu. Ponad kwadrans zajęło gościom zdobycie bramki wyrównującej. Strzelcem był najskuteczniejszy w naszym zespole Marcin Piec. Na przerwę oba zespoły schodziły w różnych humorach. GKS zadowolony z utrzymywanego remisu, a multicolores wyraźnie poirytowani własną bezsilnością. Po wznowieniu ponownie dał o sobie znać filar krośnieńskiej defensywy Bary, Bartek Woźniak. Najpierw w 50 min. podwyższył na 2:1, by trzy minuty później po dobrze wykonanym rzucie karnym podwyższył na 3:1. Trzeba przyznać, że skuteczność naszych zawodników w wykonywaniu tego elementu jest zabójcza. W tym sezonie zaledwie raz nie udało się trafić z "wapna" do bramki rywala. Skuteczność godna Roberta Lewandowskiego. To z pewnością duży atut. Mankamentem jest jednak słabe wykorzystywanie "setek". Na każde trafienie naszych piłkarzy przypada przynajmniej jedno pudło w doskonałej sytuacji strzeleckiej. To, co wybaczy klasa okręgowa, czwarta liga już nie puści w zapomnienie. Oby znowu nie powtórzył się scenariusz z poprzedniego sezonu gdy Tęcza nieopatrznie, minimalnie ulegała przeciwnikom. W rezultacie zabrakło tych kilku bezcennych oczek by się utrzymać. Inna sprawa, że piłkarska centrala powinna jasno określić reguły spadku przed sezonem. Niedługo dojdziemy bowiem do absurdalnej sytuacji, że utrzymanie zapewniać sobie będą trzy pierwsze zespoły, a wszyscy pozostali będą "spadywać" do okręgówki.
Bramka Barego na 3:1 była 99 trafieniem zespołu w rozgrywkach. Pozostało tylko czekać kto zapisze na swoim koncie setną bramkę. Wiadomym było, że stanie się to właśnie w meczu z Siedliskiem. I rzeczywiście długo nie trzeba było czekać. W 56 min. setkę dla Tęczy postawił Kamil Adamów. Tym razem minimalnie ubiegł Piecyka - Marcina Pieca. W 80 min. Marcin Piec podwyższył jednak na 5:1. Piłkarze GKS-u grali jednak ambitnie i o dziwo nie ustępowali zawziętością i wytrzymałością liderowi. Czasami jednak ich gra była zbyt brutalna, a sędzia mógł pokazać więcej "żółtek". Kilka minut przed końcowym gwizdkiem zaciętość gospodarzy została nagrodzona i piłka zatrzepotała w siatce Tęczy. GKS Siedlisko - Tęcza Krosno Odrzańskie 2:5. Im bliżej końca rozgrywek tym więcej absencji zniechęconych swoimi słabymi wynikami zespołów. Nie odbyły się spotkania Promienia Żary z Mewą Cigacice i Korony Wschowa ze Zjednoczonymi Lubrza. Zapewne skończy się walkowerami na korzyść wyżej notowanych ekip. Zastanawia tylko ambicjonalna i sportowa niemoc. Można przegrać nawet "naście" zero, ale trzeba wyjść i zagrać. Tak robi m.in. Odra Radnica. Przetrzebiona i zdekompletowana, ale honorowa. Gra, bo nie można ot tak odpuścić. Za to należy się piłkarzom z Radnicy ogromny szacunek.  Dostali lanie, ale nie klęknęli i nie skomleli, że mają wybitą "jedynkę".
W sobotę czeka nas ostatni, pożegnalny mecz Tęczy w zielonogórskiej klasie okręgowej. Na stadion przy ul. Pocztowej zawita sąsiad zza miedzy, czyli gubińska Carina. Gubinianie, którzy tak dobrze radzili sobie jesienią muszą walczyć o podium. Nie będzie to dla nich łatwe zadanie, zwłaszcza, że chętnych jest więcej - Amator Bobrowniki, Promień Żary i Odra Nietków. Będzie to mecz, który dla jednych na pewno, a dla drugich prawdopodobnie będzie otwarciem nowego rozdziału. Jesienią na stadionie w Bobrowicach krośnianie wygrali 2:1, ale piłkarze z Gubina zapewne potraktują to spotkanie niezwykle prestiżowo. Goście wiosną stracili błysk, chociaż w ostatnich meczach idzie im trochę lepiej niż na otwarcie. Będą chcieli pokazać liderowi, że są równym przeciwnikiem. Czy im się to uda? Przekonamy się w sobotę.
Carina Gubin w ostatnich pięciu meczach odniosła pięć zdecydowanych zwycięstw. Jest więc na fali. Gdy dodamy do tego wagę derbów powiatu i walkę o miejsce w pierwszej trójce, to zapowiada się interesujący bój. Tęcza nie powinna lekceważyć najbliższego przeciwnika, zwłaszcza takiego, który ma w swoich szeregach dwóch czołowych strzelców ligi: Marka Wolaka i Przemka Haraszkiewicza. Mecze tych zespołów są zawsze zaciekłe i wyrównane, ale i najczęściej toczone bez złośliwości. W końcu piłkarze obu ekip znają się jak "łyse konie". Oczywiście liczymy na wygraną Tęczy i obronę tytułu "władców powiatu". Powtórzymy jednak, że życzymy Carinie lepszego przyszłego sezonu i awansu do IV ligi. Tak by jesienią 2018 r. ponownie zmierzyć się w derbach.

Sezon A klasowy zakończyli piłkarze Trampa Osiecznica. Zgodnie z przewidywaniami ponieśli 21 porażkę. Tym razem ich przeciwnikiem była przewodząca ligowej stawce Stal Jasień. Mecz przypominał "scenariuszem" potyczkę Tęczy w Siedlisku. W 8 min. Karpie niespodziewanie objęły prowadzenie. Strzelcem bramki był Andrzej Banach. W 22 min. Stal zdołała wyrównać po golu Bartłomieja Toczaniuka. W końcówce meczu gracze Ośki opadli z sił, co zdecydowanie wykorzystali goście. W przeciągu dwóch minut (80 i 82) piłkę do siatki posłał Michał Prokopowicz, dzięki czemu Stal wywiozła z Osiecznicy komplet punktów. Kibicom Ośki przyjdzie więc czekać do jesieni na ewentualną wygraną swojego zespołu. Długo..., bardzo długo...

W Gran Derbi Gminy Krosno Odrzańskie nie brakowało emocji. Przebieg jak w filmach Hitchcocka - najpierw trzęsienie ziemi, a później napięcie powoli rośnie. Wszystko okraszone dużą publiką. Już w pierwszej minucie dał o sobie znać "koszmar z ulicy Wiązów", właściwie koszmar przeciwników Pogoni - Karol Pędzioch, który z rzutu karnego dał prowadzenie swojemu zespołowi. Jak było tego było mało czerwoną kartkę za zagranie piłki w polu karnym otrzymał Tomek Grzelak. I można było już powiedzieć..., "czarno to widzę, czarno...". I tak było - w 11 min. trafia po raz drugi Karol Pędzioch, w 15 min. Patryk Sochacki, w 19 min. nie kto inny jak "król Karol". Dwadzieścia minut, cztery prawe sierpowe i sąsiad znalazł się w czarnej ... Węże zachowały się jak rasowa kobra. Szybciutko wbiła zęby jadowe, zaaplikowała silny jad i poczekała aż pacjent zsinieje, spuchnie i skruszeje. W porywie drgawek schwarzteam odpowiada tuż przed przerwą bramką Józefa Filińskiego. Pogoń osiągnęła cel i srodze zrewanżowała się za jesienną przegraną w Wężyskach. Mogli jeszcze skonsumować obficiej przeciwnika, połknąć go niczym boa, ale oszczędzili ofiarę. Pierwsza połowa wygrana i po meczu. Pogoń efektownie odzyskała hetmańską buławę Gminy Krosno Odrzańskie. Piłkarze gości pierwszy raz od dawna wygrali na terenie sąsiadów. A Czarnym, no cóż, przyjdzie szybko zaopatrzyć rany, przejść wakacyjną rehabilitację, zebrać siły, potrenować - INSTRUKCJA :). Jesienią znowu wyjdą na ring i będzie się działo!
W ostatniej kolejce obie drużyny będą miały przeciwników z najwyższej półki. Czarni Czarnowo na wyjeździe zagrają z liderem Stalą Jasień. Stalowcy w jedenastu meczach na własnym obiekcie przegrali tylko raz (0:2 Ze Spartą Mierków). Pogoń Wężyska będzie podejmować trzecie Kado Górzyn. O ile zespołowi z Jasienia zależy na awansie, to jeżeli górzynianie nie mają takiego celu może węże na zakończenie pokonają przyjezdnych. Jesienią Czarni przegrali 0:3, a Pogoń 2:4.

W B klasie Odra Radnica doznała pogromu w meczu z Naftą Rybaki. Wynik 0:14 okrutnie boli i jest diabelsko gorzką pigułką do przełknięcia. Mimo tego zagrali i nie ma dopisku 0:3 - walkower. Odra gra już tylko o przysłowiową pietruszkę, bo rozgrywki zakończy na 11 miejsce. Czeka ich jeszcze tylko mecz z będącą na 12 miejscu imienniczką z Rąpic. Może na osłodę wygrana? W końcu u schyłku 2016 roku radniczanie mieli kapitalny przebłysk. Trzymamy kciuki i doceniamy sportową postawę!
Kruszywo Raduszec Stary wciąż jeszcze mocno pracuje łokciami by dostać się za plecy prowadzącego Fadomu. Tak swoją drogą ciekawe kogo Związek dorzuci im w przyszłym sezonie... Przecież łatwo być nie może. Może Stilon II Gorzów? :) Kruszywo w Żenichowie grało z Żeniszem. Ciekawy mecz zakończony remisem 3:3. Bohaterem kruchych był z pewnością strzelec trzech bramek Robert Sołtys. W ostatniej kolejce na Arena del Ponte przyjedzie Fadom Nowogród Bobrzański. Miejmy nadzieję, że już nie tak mocno zmotywowany. Wyzwanie dla Kruszywa, ale wierzymy, że nasz zespół sprawi miłą niespodziankę. Podobnie jak pozostałe teamy. Wierzymy!