Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów dostępnych na stronach serwisu www.wszystkoociasteczkach.pl.

Zrozumiałem

Gorz...(ows)ki mecz

Tęcza Krosno Odrzańskie podejmowała w sobotę lidera IV ligi - Stilon Gorzów Wlkp. Stawką spotkania był awans do ćwierćfinału okręgowego Pucharu Polski. Niestety multicolores nie nawiązali równej walki z rywalem. Spotkanie to miało zupełnie inny przebieg niż półfinałowy bój PP rozegrany w maju 2015 r. Wówczas to gorzowianie musieli mocno się natrudzić, by wyrwać skromne jednobramkowe zwycięstwo. Tym razem różnica poziomów obu ekip była aż nadto widoczna. Goście przeważali w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła. Nawet wola walki i ambicja multicolores wobec takiej supremacji przeciwnika nie na wiele się zdała.

Początek dla gospodarzy był wręcz wymarzony. Tęcza wbrew oczekiwaniom Stilonu nie rozpoczęła od murowania bramki, a wręcz przeciwnie, wyszła wysoko i od pierwszych minut starała się wywrzeć na gorzowianach presję. Bardzo szybko przyniosło to zaskakujący efekt. Rozgrywanie piłki pomiędzy obrońcą i młodym bramkarzem Stilonu sprawiło, że trzech naszych zawodników dołączyło do "zabawy". Marcin Piec przejął piłkę i z zimną krwią strzelił do bramki obok zaskoczonego goalkipera. Na stadionie przy Pocztowej zapanowała wielka radość i nadzieja, że czwartoligowiec to być może ekipa do ogrania. Gdyby kilka chwil później Kamil Adamów trafił po pięknym lobie "za kołnierz" bramkarza gości... Zabrakło bardzo niewiele, a broniący gorzowskiej świątyni Krystian Paszkowski uświadomił sobie, że dalekie wyjścia z bramki mogą się dla niego źle skończyć. Drużyna gości szybko jednak otrząsnęła się z ciosu i powoli, systematycznie rozgrzewała swoje trybiki. Tęcza w sposób coraz bardziej widoczny oddawała inicjatywę Stilonowi i jasnym się stało, że bramki w wykonaniu tej drużyny są tylko kwestią czasu. Jak się okazało spotkały się dwa teamy, których mocną stroną są stałe fragmenty gry. Dziesięć minut po objęciu prowadzenia Stilon wyrównał. Rzut rożny w wykonaniu Rafała Świtaja bez problemów wykończył Mateusz Ogrodowski. Nasza obrona ewidentnie zaspała w tej sytuacji. Już wcześniej sygnalizowaliśmy, że zdobycie gola bardzo dekoncentruje nasz team, który w ciągu kilku minut traci bramkę. Bramkarz Tęczy Dawid Szymonik, niezwykle skoczny o dobrym refleksie, ale z pewnością jego słabym, nawet bardzo słabym punktem jest gra na przedpolu. Ten mankamnet był widoczny w wielu sytuacjach. Miejscowi piłkarze po pierwszym ciosie jakby stracili pewność siebie. Owszem dużo biegali, starali się wzajemnie asekurować i mimo wycofania konstruować akcje ofensywne, ale rywal szybko przerywał próby ataku. Stilon swoimi atutami: szybkością, przygotowaniem technicznym i konsekwentną taktyką z minuty na minuty zyskiwał coraz większą przewagę. Było to szczególnie widoczne w środkowej strefie boiska. W 30 min. niemal kopia pierwszego trafienia. Rzut rożny, zgranie głową do strzelca, spóźniona reakcja obrony i strzał pod poprzeczkę Filipa Wiśniewskiego. Z pewnością lepiej w tej sytuacji mógł się zachować Dawid Szymonik. Akcja ta ukazuje kapitalne ustawienie stilonowców, którzy najpierw skupili się na 20 metrze, po dośrodkowaniu błyskawicznie rozbiegli, nie mając kompletnie żadnej asysty. Gdyby zgrywający przedłużył piłkę za siebie, trzech zawodników mogło pytać bramkarza w który punkt bramki mają strzelać... . W 35 min. dośrodkowanie z prawej strony Alana Błajewskiego, Bartek Woźniak próbował przeszkodzić Adrianowi Nowakowi, ale ten okazał się sprytniejszy i ładnym strzałem skierował piłkę do bramki. Bramkarz multicolores z pewnością był zaskoczony, może gdyby był wyprostowany sparowałby piłkę ponad poprzeczkę. Do przerwy prowadzenie gości 3:1. Tęcza po krótkiej euforii dała się zapędzić w kozi róg, a pełną kontrolę nad meczem przejęli goście. 



W drugiej połowie gra nie uległa dużej zmianie. Swoją aktywnością i bardzo dobrą grą wyróżniał się w drużynie znad Warty Rafał Świtaj. To on stanowił największe zagrożenie. Udowodnił to w 55 min. gdy po faulu na Patryku Jakubowskim wykonał rzut wolny. Pięknie przymierzył i zdobył bramkę ala Pelek. Mur, poza jednym zawodnikiem nawet nie drgnął. Trener Maciej Kulikowski chcąc zmienić obraz gry i skuteczność stałych fragmentów wpuścił na plac gry Bartka Kucksa, Patryka Szcześniaka i Tomka Urbańskiego, jednak ożywienie było krótkotrwałe. Inicjatywa niezmiennie pozostawała w rękach czy raczej nogach gości. W 77 min. piąty gol dla Stilonu. Strzał zza pola karnego Tomasza Świeca "wypluta" piłka przez Szymonika, ale dobitka Adriana Nowaka ląduje w siatce. W 85 min. z 15 metra mocnym i celnym strzałem popisał się Urbi, Tomek Urbański zdobywając drugą bramkę dla Tęczy. Zgodnie jednak z "tradycją" dwie minuty później odpowiada Stilon. Po kolejnym rzucie rożnym, pasywna postawa defensywy i na trzy minuty przed końcem dzieło wieńczy Adrian Nowak. Tęcza Krosno Odrzańskie - Stilon Gorzów Wlkp. 2:6. Na wyróżnienie w drużynie przyjezdnej zasłużyli bez wątpienia Rafał Świtaj, Adrian Nowak i Mateusz Ogrodowski.
Tęcza mimo bardzo dobrych wyników sparingowych nie miała argumentów by pokonać Stilon. Z każdą minutą z naszych piłkarzy uchodziło powietrze, a kolejne trafienia rywali sprawiały, że multicolores z minuty na minutę coraz niżej spuszczali głowę. Inna sprawa, że gorzowianie to drużyna grająca naprawdę dobry futbol. Technika, wydolność, cierpliwość, kombinacyjna gra, zabójcze stałe fragmenty i taktyka, taktyka, taktyka. Bez wątpienia zespół ten zasługuje na grę w III lidze i wydaje się również murowanym kandydatem do zdobycia Pucharu Polski na szczeblu okręgu. Tego życzymy zespołowi z Gorzowa Wlkp. Byłoby to bez wątpienia piękne ukoronowanie jubileuszu 70-lecia istnienia.
Tegoroczną przygodę z Pucharem Polski Tęcza już zakończyła. Teraz trzeba skupić się na lidze. Już w następną sobotę trudny mecz wyjazdowy z Piastem Iłowa. Mimo porażki ze Stilonem wierzymy, że nasza drużyna powalczy i wygra. Mocno trzymamy kciuki!